Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

March 13 2015

Szlak

  Polsko się witam, przygoda się zaczyna wśród kamienic-
brudnych, pomazanych dzielnic, co widziały już niejedno.
Stawiano cegłę, na cegle pieniądze wzbudzają respekt, 
ale czasy się zmieniają- wszystko jedno woooo....
Kiedyś Izrael, a teraz? Gorączka sobotniej nocy..
Centrum dudni; tabsy, dopy
jest alkohol, są kłopoty. "jutra nie ma, noc do rana"..
  Kac mnie męczy, oszukuje- ręce szukają poręczy,
fatalnie się czuje idę.. dalej jakby nic..?
Na ulicach, obok w bramach- Miasto
przeliczane w gramach, ale idzie tutaj wyżyć. Przecież..
Oddycham tym tlenem, tym, co za gardło łapie
tym co z każdym głębszym wdechem coraz mocniej w gardle drapie, 
wszyscy mówią "wyjeżdżamy", a ja mówię "zostaję".
Wszyscy mówią "wyjeżdżamy", a ja... tylko
  Idę dalej, łapie barwę- na zamalowanych ścianach.
Lepsze życie? Szanse marne, wyjazd stąd jednak nie w planach..
Chwytam zapach.. Jestem na ziemią, spadłem do piekła,
ale uchwyciłem niebo, bo dostrzegłem piękno ghetta Chwytam dźwięk tego miasta.
"Raz na wozie, raz pod Łodzią!"- już mnie to nie przerasta,
a dźwięki mi nie szkodzą. Krajobraz ponury, ŁDZ i jego mury- tu inaczej płyną chmury. Dobrze wiem,bo przecież nadal oddycham tym tlenem, choć może nie powinienem, nadal oddycham tlenem, tym co za gardło łapie...
Tags: 3rd text by wens

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl