Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

Szlak

  Polsko się witam, przygoda się zaczyna wśród kamienic-
brudnych, pomazanych dzielnic, co widziały już niejedno.
Stawiano cegłę, na cegle pieniądze wzbudzają respekt, 
ale czasy się zmieniają- wszystko jedno woooo....
Kiedyś Izrael, a teraz? Gorączka sobotniej nocy..
Centrum dudni; tabsy, dopy
jest alkohol, są kłopoty. "jutra nie ma, noc do rana"..
  Kac mnie męczy, oszukuje- ręce szukają poręczy,
fatalnie się czuje idę.. dalej jakby nic..?
Na ulicach, obok w bramach- Miasto
przeliczane w gramach, ale idzie tutaj wyżyć. Przecież..
Oddycham tym tlenem, tym, co za gardło łapie
tym co z każdym głębszym wdechem coraz mocniej w gardle drapie, 
wszyscy mówią "wyjeżdżamy", a ja mówię "zostaję".
Wszyscy mówią "wyjeżdżamy", a ja... tylko
  Idę dalej, łapie barwę- na zamalowanych ścianach.
Lepsze życie? Szanse marne, wyjazd stąd jednak nie w planach..
Chwytam zapach.. Jestem na ziemią, spadłem do piekła,
ale uchwyciłem niebo, bo dostrzegłem piękno ghetta Chwytam dźwięk tego miasta.
"Raz na wozie, raz pod Łodzią!"- już mnie to nie przerasta,
a dźwięki mi nie szkodzą. Krajobraz ponury, ŁDZ i jego mury- tu inaczej płyną chmury. Dobrze wiem,bo przecież nadal oddycham tym tlenem, choć może nie powinienem, nadal oddycham tlenem, tym co za gardło łapie...
Tags: 3rd text by wens

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl